Kategorie
Producenci
Nowości
Informacje
Kontakt
FAX
85 653 67 29
Tel
tel. 85-65-36-729
Tel
(85) 65 36 729
GSM
0602 759 576
Linki
» Stowarzyszenie Dogi Adopcje
»  Fundacja Ratujemy Dogi
»  Uczniowie Alicji Chrzanowskiej
»  Blog Alicji Chrzanowskiej
»  Strona Alicji Chrzanowskiej
»  Blog-Marta Chrzanowska
»  Moskiewska Wyższa Szkoła Astrologii
»  Moskiewskie Centrum A. A. Chrzanowskiej
   
 
Czytelnia
 
Podziel się:
Plemienna szamanka, cz.2   Data: 24 czerwiec 2010
Wstęp:
 

Zawartość:
II
 
Adaja została sama. Nie bała się ani nocy, ani ciemności. Zresztą księżyc w pełni oświetlał całą okolicę. Dziewczyna dopiero teraz rozejrzała się dookoła. Dostrzegła strumyk cichutko szemrzący wśród mchów. Skierowała się w jego stronę i poszła aż do samego źródełka, które biło spod kamieni. Stanęła obok niego i zgodnie z Prastarymi Tradycjami oddała cześć wszystkim siłom przyrody jakie ją otaczały. Zasłuchała się w cichy szelest liści, w szmer wody i inne odgłosy nocnego życia przyrody. Wszystko to było znajome i swojskie, ale z jakiegoś powodu niepokój nie opuszczał Adai. Po drugiej stronie źródełka zauważyła powalone drzewo. Zdecydowała, że tam będzie czekać na to, co ma nastąpić. Matka wyjaśniła jej, że podczas inicjacji przyjdą do niej zwierzęta, które zostaną jej totemicznymi opiekunami, że będzie miała wizje i prorocze sny, może dojść do tego, że zobaczy swoją przyszłość i ujawnione zostaną przed nią tajemnice związane z Darem. Adaja była gotowa przyjąć tą skomasowaną porcję wiedzy, bo od urodzenia przygotowywano ją do tego. Na razie usiadła wygodnie i pozwoliła swobodnie płynąć myślom, a one nieodparcie wędrowały ku Aktosowi. To szczęście, że go spotkała. Znali się około roku, ale ona nie wyobrażała sobie życia bez niego. Gdy go zobaczyła po raz pierwszy, zrozumiała, że jest to mężczyzna jej życia. I nie chodziło tylko o wygląd zewnętrzny, choć on też budził fascynację – Aktos był wysoki, szczupły, miał ciemne włosy, oczy o barwie dojrzałych kasztanów, w których gdy się uśmiechał pojawiały się psotne iskierki i piękne ręce o smukłych palcach, którymi umiał zdejmować ból i leczyć rany. Ona po prostu wiedziała, że to jej mężczyzna, że są sobie przeznaczeni, że ich połączono poza tym światem i to nie tylko na to wcielenie, ale na wieki. Zdawała sobie sprawę z tego, że nie zdążą przeżyć wszystkiego, co powinni przeżyć w związku mężczyzna i kobieta w ciągu jednego życia i rozumiała, że będą się spotykać przez wiele reinkarnacji, ale cieszyła się, że wreszcie jej Dusza spotkała bratnią Duszę i teraz razem będą mogli pracować nad doskonaleniem się. Ich więź, choć są tak młodzi, już jest doskonała na każdym poziomie. Nikt tak nie rozumiał jej słów, myśli i uczuć jak Aktos. Nikt inny nie miał też klucza do jej ciała. Wystarczyło, by ukochany ją objął i przytulił, a cała drżała, ogarniała ją gorąca słodycz, a usta same układały się do pocałunków. A te przynosiły jej niewypowiedzianą rozkosz!
 
Adaja w pełni oddała się wspomnieniom o chwilach bliskości i intymności z Aktosem. Zamknęła oczy i poczuła jak ukochany bierze jej twarz w obie ręce i delikatnie zbliża swoje usta do jej warg. Nie wiedziała czy już ją całuje, czy tylko delikatnym podmuchem muska jej usta gotowe do pocałunków, by po chwili poczuć skrzydła motyla strzepujące na nie barwny pył ze swoich skrzydeł. Umierała w oczekiwaniu na chwilę, gdy ten motyl przysiądzie na jej wargach. I oto jest! Już czuje słodycz warg Aktosa, które z delikatnego motyla przekształcają się miękkie piórko gołębicy po to, by tańczyć na jej ustach wabiąc i zapraszając do wspólnej gry. Rozchyla delikatnie swoje wargi, a język jej ukochanego jak zwinny wąż wkrada się w głąb ust, by badać i poznawać zakamarki jej ciała. Czuje jego smak, jego zapach, czuje go wszędzie, w całej sobie. Odpowiada mu delikatnie, prowokując tym samym Aktosa do nowego sposobu całowania i oto jej wargi są miażdżone jak dojrzały owoc, którego świeży sok mężczyzna namiętnie spija. Pocałunek trwa i trwa, i trwa. I nieustannie się zmienia. Raz jest delikatny i czuły, raz namiętny i porywczy, raz gwałtowny i dziki, lecz nigdy nie bywa taki sam, jak przed chwilą.
 
Adaja wie, że jest szczęśliwą kobietą. Wszak nie raz słyszała skargi innych członkiń plemienia, kiedy przychodziły do jej matki po poradę, że nie zaznają spełnienia w ramionach swoich mężczyzn. Ona wie, czym jest ekstaza już dzięki pocałunkom, jak więc cudownym przeżyciem będzie chwila, gdy związek jej i Aktosa spełni się do końca, gdy nie tylko ich usta się połączą, ale i ciała. Te słodkie wspomnienia i nadzieje na przyszłość ukołysały dziewczynę i usnęła opierając głowę o zwalony pień.
 
Nie był to jednak spokojny sen. Adai śniły się rzeczy straszne – szczęk broni, brodaci jeźdźcy na wielkich czarnych koniach, jakiś mężczyzna ze szramą na twarzy pochylający się nad nią. Dziewczyna we śnie próbowała znaleźć najbliższych – matkę, babkę, Aktosa, ale ciągle jej się to nie udawało. Dopiero świt przyniósł ulgę, gdyż wraz ze wschodem słońca Adaja się obudziła. Zaczęła się zastanawiać nad swoim snem. Doskonale umiała objaśnić znaczenia nocnych wizji innym, sobie było to zrobić trudniej, a tym bardziej, że sen wzmocnił uczucie niepokoju, jakie towarzyszyło jej od poprzedniego wieczoru. Coraz wyraźniej czuła, że wydarzy się coś złego, ale wiedziała, że nie może już przerwać inicjacji i wrócić do plemiennej jaskini. Sam sen potwierdził, że proces przemiany się rozpoczął. Czekała więc na to, co wydarzy się dalej. Nie wolno jej było niczego jeść przez całe 3 dni, ale Prastare Tradycje pozwalały napić się wody rano i wieczorem. Adaja podeszła do źródełka, umyła twarz, nabrała w ręce wody i napiła się, a potem wróciła na swoje miejsce obok zwalonego pnia. Znów pozwoliła płynąć swobodnie myślom, ale tym razem same wróciły do mrocznego snu i krążyły wokół. Dziewczyna próbowała zrozumieć to, co zobaczyła w nocnej wizji. Wiedziała jedno – coś zagraża jej bliskim, ale nie umiała określić co i jak można temu zapobiec. Jej rozmyślania przerwał cichy szelest liści. Adaja spojrzała w stronę, skąd dobiegał i dostrzegła delikatny ruch wśród gęstego, zielonego mchu. Wytężyła wzrok i zobaczyła trójkątną głowę ozdobioną zygzakiem jak błyskawicą. Zdała sobie sprawę, że wprost na nią pełznie żmija. Dobrze znała zwyczaje tych zwierząt. Wiele razy towarzyszyła Aktosowi, gdy łapał je, by pobrać od nich jad, który był wspaniałym lekiem na wiele dolegliwości. Wiedziała, że nie zaczepiane nie robią nikomu krzywdy. Siedziała więc spokojnie i czekała, co będzie dalej. Kiedy żmija podpełzła bliżej Adaja pochyliła głowę i powiedziała:
 
– Witam cię królowo podziemnego świata, piękna i dostojna żmijo! Podziwiam twe piękno, gibkość i spryt, szanuję siłę jaka skrywa się w twoim jadzie, oddaję część potędze Natury jakie uosabiasz!
 
– Witaj Adajo! – odpowiedziała żmija i dziewczyny wcale nie zdziwił fakt, że rozumie jej syk tak, jakby to były ludzkie słowa. – Widzę, że się mnie nie boisz. To dobrze! Znaczy, że jesteś prawdziwą wiedźmą, a twój Dar jest silny i głęboki.
 
– Nie boję się ciebie, bo wiem, że jesteś mądra i silna. Ja cię podziwiam!
 
– Cieszę się z tych słów, gdyż jestem twoim zwierzęciem totemicznym ze świata podziemnego i będę się tobą opiekować. Kiedy zdarzą ci się w życiu ciężkie chwile, kiedy będziesz potrzebować mojej pomocy, zawołaj mnie, a ja ci jej udzielę. W prezencie ode mnie dostajesz takie cechy jak spryt i zręczność, przebiegłość i zwinność, mądrość i umiejętność dochowania tajemnicy oraz ukrywania się przed oczami tych, którzy widzieć cię nie powinni. Daję ci też dar uzdrawiania ciał i dusz, budowania gniazda nawet na litej skale, zdrowy osąd w każdej sytuacji i piękne, gibkie, sprawne ciało. Czy przyjmujesz te dary?
 
– Tak, przyjmuję. Z wielką wdzięcznością Królowo Podziemnych Duchów i Zwierząt.
 
– Więc zdejmij z siebie ubranie i nago połóż się obok mnie na mchu.
 
Adaja bez wahania zdjęła tunikę i położyła się na mchu obok żmii. Ta powoli wpełzła na brzuch dziewczyny, zwinęła się na nim w kłębek i zastygła w bezruchu. Dziewczyna czuła aksamitny dotyk skóry gada, ciepło jego ciała, które szybko przyjęło jej temperaturę i spory ciężar. Zamknęła oczy. Po chwili trudno jej było odróżnić siebie od żmii. Stały się jednością, całością, pełnią. Adaja poczuła, jak wyostrzają się pewne jej zmysły, przede wszystkim dotyk i węch, jak jej ciało wypełnia nowa, nieznana dotąd energia, a umysł zaczyna składać w całość posiadane informacje niezależnie od jej woli.
 
Kiedy Adaja otworzyła oczy, słońce chyliło się ku zachodowi. Przeleżały na sobie, ona i żmija, prawie cały dzień. Poczuła jak jej opiekunka powoli zsuwa się z niej. Usłyszała:
 
– Możesz już wstać i ubrać się, pierwszy stopień twojej inicjacji zakończył się.
 
Adaja usłuchała polecenia, a kiedy już się ubrała, to stanęła przez żmiją, złożyła dłonie przed sobą na piersi i powiedziała:
 
– Pani Podziemnego Świata! To zaszczyt mieć cię za opiekunkę i obrończynię. Dziękuję ci z całego serca za zaszczyt, jaki mi uczyniłaś i dary jakie ofiarowałaś. Zrobię wszystko, by być ich godną.
 
Żmija podniosła swą trójkątną głowę, pokiwała nią i odpowiedziała:
 
– Uwierz mi, że będą ci potrzebne. Wiem też, że mądrze z nich skorzystasz. Gdy będziesz mnie potrzebować, przywołaj mnie po trzykroć. Przybędę osobiście lub przyślę którąś z moich sióstr, by ci pomóc. Niech chroni cię Dar i miłość, której jesteś kapłanką i świątynią.
 
Po czym bezszelestnie odpełzła, a Adaja znów usiadła obok zwalonego pnia. Czuła się nieco dziwnie, tak jakby jej odbiór świata nieco się zmienił, odbierała pewne bodźce inaczej niż do tej pory. Rozpoznawała bezbłędnie każdy szelest, ostrzej odczuwała zapachy, a nawet była w stanie rozpoznać różne elementy otaczającego ją świata po temperaturze. Zrozumiała, że już działają dary, jakie otrzymała od żmii. Poczuła się silniejsza i mądrzejsza. Uspokoiło ją to na tyle, że spokojnie zasnęła. Sen jednak nie przyniósł odpoczynku, gdyż znów pojawiły się niepokojące wizje. Tym razem były wyraźniejsze i jeszcze bardziej brutalne. Brodaci jeźdźcy z dzikimi okrzykami napadli na jej klan, zganiali jego członków w jedno miejsce, a tym, którzy stawiali opór zadawali brutalne ciosy mieczami i pikami. Las, który rósł wokół ich wioski i plemiennej jaskini płonął z trzaskiem i sykiem. Adaja w śnie próbowała dostrzec, co dzieje się z jej matką, Aktosem, braćmi i innymi bliskimi, ale nie mogła ich nigdzie zobaczyć. W końcu wizje się skończyły i dziewczyna zapadła w ciężki sen, z którego zbudziły ją promienie słońca padające na jej twarz. Otworzyła oczy i zdała sobie sprawę z tego, że spała dość długo.
 
Szybko podbiegła do źródełka, umyła się i napiła krynicznej wody, a potem wróciła na swoje miejsce. Ledwie usiadła, gdy poczuła padający na nią z góry cień. Podniosła twarz ku niebu i zobaczyła krążącego nad nią sokoła. Ptak zataczał nad nią kręgi powoli obniżając lot po to, by w końcu usiąść przed nią na mchu. Adaja skłoniła przed nim głowę i powiedziała:
 
– Witam cię królu nadziemnego świata, piękny i dostojny sokole! Podziwiam twe piękno, szybkość i zręczność, szanuję siłę jaka skrywa się w twoich szponach i dziobie, oddaję część potędze Natury jakie uosabiasz!
 
– Witaj Adajo! – odpowiedział sokół. – Widzę, że się mnie nie boisz. To dobrze! Znaczy, że jesteś prawdziwą wiedźmą, a twój Dar jest silny i głęboki.
 
– Nie boję się ciebie, bo wiem, że jesteś mądry i zręczny. Ja cię podziwiam!
 
– Cieszę się z tych słów, gdyż jestem twoim zwierzęciem totemicznym ze świata nadziemnego i będę się tobą opiekować. Kiedy zdarzą ci się w życiu ciężkie chwile, kiedy będziesz potrzebować mojej pomocy, zawołaj mnie, a ja ci jej udzielę. W prezencie ode mnie dostajesz takie cechy jak szybkość i zręczność, opanowanie i cierpliwość, mądrość i umiejętność czekania na odpowiedni moment oraz wzniesienia się ponad przeciętność. Daję ci też dar opiekowania się innymi, ukrywania swego gniazda przed wrogami, dostrzegania tego, czego nie widzą inni i zdrowe, wytrzymałe, pełne powabu ciało. Czy przyjmujesz te dary?
 
– Tak, przyjmuję. Z wielką wdzięcznością Królu Nadziemnych Duchów i Zwierząt.
 
– Więc zdejmij z siebie ubranie i nago usiądź obok mnie na mchu.
 
Adaja bez wahania zdjęła tunikę i usiadła na mchu obok sokoła. Ten delikatnie usiadł na głowie dziewczyny i zastygła w bezruchu. Dziewczyna czuła delikatny dotyk piór ptaka, ciepło i ciężar jego ciała. Zamknęła oczy. Po chwili trudno jej było odróżnić siebie od sokoła. Stali się jednością, całością, pełnią. Adaja poczuła, jak wyostrzają się pewne jej zmysły, przede wszystkim wzrok i smak, jak jej ciało wypełnia nowa, nieznana dotąd energia, a umysł zaczyna wznosić się ponad nawykowe schematy myślenia.
 
Kiedy Adaja otworzyła oczy, słońce chyliło się ku zachodowi. Sokół spędziła na jej głowie prawie cały dzień. Poczuła jak jej opiekun delikatnie unosi się nad nią. Usłyszała:
 
– Możesz już wstać i ubrać się, drugi stopień twojej inicjacji zakończył się.
 
Adaja usłuchała polecenia, a kiedy już się ubrała, to wzniosła wzrok ku górze, złożyła dłonie przed sobą na piersi i powiedziała:
 
– Panie Nadziemnego Świata! To zaszczyt mieć cię za opiekuna i obrońcę. Dziękuję ci z całego serca za zaszczyt, jaki mi uczyniłeś i dary jakie ofiarowałeś. Zrobię wszystko, by być ich godną.
 
Sokół pochylił nad dziewczyną swą piękną głowę, pokiwał nią i odpowiedział:
 
– Uwierz mi, że będą ci potrzebne. Wiem też, że mądrze z nich skorzystasz. Gdy będziesz mnie potrzebować, przywołaj mnie po trzykroć. Przybędę osobiście lub przyślę któregoś z moich braci, by ci pomóc. Niech chroni cię Dar i miłość, której jesteś kapłanką i świątynią.
 
Po czym bezszelestnie odleciał, a Adaja głęboko zamyślona powróciła do zwalonego pnia, który stał się dla niej już czymś w rodzaju domu. Znów poczuła się inaczej niż do tej pory, ponownie jej odbiór świata uległ zmianie. Pomimo że zapadała ciemność, ona wszystko widziała doskonale, a otaczające ją powietrze pełne było dziwnych smaków, których do tej pory nie znała. Poczuła ogromne zmęczenie i głód, wszak do dwóch dni nic nie jadła. Ogarnęła ja też silna tęsknota za ukochanym i matką. Musiała tu jednak pozostać całą dobę. Zamknęła więc oczy i szybko zapadła w sen. I tym razem nie przyniósł on odpoczynku. Wizja powróciła. Brodaci mężczyźni odjeżdżali pędząc przed sobą związanych sznurami członków jej plemienia. Wioska i las wokół niej dopalały się. Adaja znów zaczęła we śnie szukać najbliższych i tym razem udało się jej odnaleźć matkę. Niestety jej rodzicielka umierała. Musiała bronić wejścia do plemiennej jaskini i któryś barbarzyńca trafił ją włócznią, która przebiła ciało szamanki na wylot i przybiła do świętego dębu rosnącego obok wejścia. Wizja była tak straszna, że dziewczyna obudziła się pod jej wpływem, choć ledwie świtało. Nie chciała uwierzyć w to, co widziała we śnie. Przecież jej matka nikomu nie zrobiła nic złego, żyła w zgodzie z Prastarymi Tradycjami, kochała wszystkie żywe istoty, służyła im swoim Darem i pomagała każdemu, kto tego potrzebował. To tylko zły sen, pocieszała się w myślach Adaja i poszła dokonać porannych ablucji. Kiedy wróciła znad źródełka do zwalonego pnia, słońce akurat wzniosło się nad szczytem Świętej Góry oświetlając wszystko wokół. Dopiero wtedy dziewczyna zobaczyła, że naprzeciwko niej stoi szara wilczyca. Adaja skłoniła przed nią głowę i powiedziała:
 
– Witam cię królowo naziemnego świata, piękna i dostojna wilczyco! Podziwiam twe piękno, odwagę i pewność siebie, szanuję siłę jaka skrywa się w twych zębach i łapach, oddaję część potędze Natury jakie uosabiasz!
 
– Witaj Adajo! – odpowiedziała wilczyca. – Widzę, że się mnie nie boisz. To dobrze! Znaczy, że jesteś prawdziwą wiedźmą, a twój Dar jest silny i głęboki.
 
– Nie boję się ciebie, bo wiem, że jesteś mądra i silna. Ja cię podziwiam!
 
– Cieszę się z tych słów, gdyż jestem twoim zwierzęciem totemicznym ze świata naziemnego i będę się tobą opiekować. Kiedy zdarzą ci się w życiu ciężkie chwile, kiedy będziesz potrzebować mojej pomocy, zawołaj mnie, a ja ci jej udzielę. W prezencie ode mnie dostajesz takie cechy jak odwaga i pewność siebie, odpowiedzialność i determinację, mądrość i umiejętność opiekowania się słabszymi oraz troszczenia się o swój ród. Daję ci też dar jednoczenia wokół siebie innych, chronienia Prastarych Tradycji, zdolność do przystosowania się do każdej sytuacji i wdzięk i urok osobisty. Czy przyjmujesz te dary?
 
– Tak, przyjmuję. Z wielką wdzięcznością Królowo Naziemnych Duchów i Zwierząt.
 
– Więc zdejmij z siebie ubranie i nago połóż się obok mnie na mchu.
 
Adaja i tym razem bez wahania zdjęła tunikę i położyła się na mchu obok wilczycy. Ta przytuliła się do jej boku całym swoim ciałem i zastygła w bezruchu. Dziewczyna czuła aksamitny dotyk sierści, ciepło potężnego ciała i równomierny, miarowy oddech. Zamknęła oczy. Po chwili trudno jej było odróżnić siebie od wilczycy. Stały się jednością, całością, pełnią. Adaja poczuła, jak wyostrzają się pewne jej zmysły, przede wszystkim słuch i węch, jak jej ciało wypełnia nowa, nieznana dotąd energia, a umysł zaczyna intensywnie pracować wkraczając na nieznane mu dotąd obszary. Zgłębiając się w te nieznane do tej pory doznania całkowicie zatraciła poczucie czasu, nic więc dziwnego, że i tym razem kiedy otworzyła oczy, słońce chyliło się ku zachodowi. Przeleżały przy sobie, ona i wilczyca, prawie cały dzień. Poczuła jak jej opiekunka powoli odsuwa się od niej. Usłyszała:
 
– Możesz już wstać i ubrać się, trzeci, ostatni stopień twojej inicjacji zakończył się.
 
Adaja usłuchała polecenia, a kiedy już się ubrała, to stanęła przez wilczycą, złożyła dłonie przed sobą na piersi i powiedziała:
 
– Pani Naziemnego Świata! To zaszczyt mieć cię za opiekunkę i obrończynię. Dziękuję ci z całego serca za zaszczyt, jaki mi uczyniłaś i dary jakie ofiarowałaś. Zrobię wszystko, by być ich godną.
 
Szara wilczyca podniosła swą kształtną głowę, pokiwała nią i odpowiedziała:
 
– Uwierz mi, że będą ci potrzebne. Wiem też, że mądrze z nich skorzystasz. Gdy będziesz mnie potrzebować, przywołaj mnie po trzykroć. Przybędę osobiście lub przyślę kogoś z mego stada, by ci pomóc. Niech chroni cię Dar i miłość, której jesteś kapłanką i świątynią.
 
Po czym bezszelestnie odeszła, a Adaja znów usiadła obok zwalonego pnia. Jej inicjacja się zakończyła. Stała się szamanką i dojrzałą kobietą. Poznała tajemnice innych światów. Powiększyły się jej możliwości. Zaczęła widzieć i czuć inne wymiary. Dlatego też już wiedziała, co ją czeka po zejściu ze Świętej Góry, choć nie chciała się z tym pogodzić. Mimo to jak tylko słońce skryło się za horyzontem, wstała i szybko skierowała się ku ścieżce prowadzającej do jej wioski i plemiennej jaskini.
 
Sasza Wolf
 
 
 
Jest to fragment powieści ezoterycznej Saszy Wolf pierwszej księgi z serii Saga o wcieleniach Adai - „Plemienna szamanka”, której wydanie planowane jest na 2011 rok
 
 
 
© Copyright Ars Scripti-2, Białystok
All rights reserved, including the right of reproduction in whole or in part in any form.
Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej publikacji nie może być powielana ani rozpowszechniana za pomocą urządzeń elektronicznych, mechanicznych, kopiujących, nagrywających i innych bez pisemnej zgody posiadaczy praw autorskich.
 
Statystyka:
Przeglądano: 2397
Powrót
Dalej
 
16 wrzesień 2019
16800824 wywołań od 28 grudzień 2006
Copyright © 2019 Ars Scripti-2. Wszelkie prawa zastrzeżone.