Kategorie
Producenci
Nowości
Informacje
Kontakt
FAX
85 653 67 29
Tel
tel. 85-65-36-729
Tel
(85) 65 36 729
GSM
0602 759 576
Linki
» Stowarzyszenie Dogi Adopcje
»  Fundacja Ratujemy Dogi
»  Uczniowie Alicji Chrzanowskiej
»  Blog Alicji Chrzanowskiej
»  Strona Alicji Chrzanowskiej
»  Blog-Marta Chrzanowska
»  Moskiewska Wyższa Szkoła Astrologii
»  Moskiewskie Centrum A. A. Chrzanowskiej
   
 
Czytelnia
 
Podziel się:
Depresja jesienno-zimowa   Data: 13 listopad 2006
Wstęp:


Zawartość:

Depresja jesienno-zimowa

Człowiek powoli zapomina o swoich związkach z naturą oraz o tym, że jest jej częścią. Naturalną konsekwencją owej „amnezji” wydaje się ignorowanie podstawowych rytmów występujących w przyrodzie, trwających od milionów lat, do których w trakcie ewolucji dostosowywał się także organizm ludzki. Wpływ cyklu przyrody na nasze życie łatwo możemy zaobserwować. Każdy z doświadczenia wie, jak budzi się chęć do życia wiosną. Kiedy przez śnieg przebijają się pierwsze kwiaty, potem gdy miękkim dywanem kładzie się zieleń a pojawiające się liście pozwalają nam rozpoznawać drzewa, doznajemy silnego impulsu, który przejawia się w postaci optymizmu, entuzjazmu i dużej ochoty do działania. W naturalny sposób zaczął się czas aktywności, dynamiki i wzrostu. Lecz zarówno w przyrodzie, jak i w naszym życiu istnieje też biegun przeciwny. Taka sytuacja ma miejsce jesienią, gdy przyroda sposobi się do zimowej bezczynności. W czasie, gdy więdną trawy, obumierają liście, a świat jakby pustoszeje, w naszych sercach zjawia się niepokój, jakaś nostalgiczna refleksja nad przemijaniem, a także usypiający duszę smutek. Patrzymy, jak dni stają się coraz krótsze, słońce zaś znacznie częściej ustępuje miejsca zimnym chmurom .Przeciągły gwizd przenikającego chłodem wiatru i wdzierająca się wszędzie wilgoć dopełniają obraz zamierającej przyrody. Właśnie znaczący niedobór naturalnego światła stanowi główną przyczynę zaburzeń emocjonalnych, które określamy jako depresję okresu jesienno-zimowego. Amerykanie nazywają to „sezonowym zakłóceniem uczuć”(SAD- Season Affective Disorder). Światło bowiem stanowi silny czynnik hamujący produkcję melatoniny – hormonu wytwarzanego przez szyszynkę. Latem jej poziom spada, zimą natomiast znacznie wzrasta. Melatonina, nazywana też hormonem snu ma działanie uspokajające, przedłuża sen, ogólnie rzecz biorąc zwalnia tempo metabolizmu ustroju. Stąd też pierwszym objawem jest postępująca senność, a co za tym idzie zwiększenie ilości snu. Później zaczynają się trudności z koncentracją, narasta podenerwowanie i rozdrażnienie. Nierzadko dochodzi do tego lęk. Ciało reaguje najczęściej nieokreślonymi dolegliwościami, bólami, spada aktywność seksualna, ale wzrasta apetyt na słodycze. Tym należy tłumaczyć zimowe przybieranie na wadze. Lecz najistotniejszym symptomem depresji sezonowej jest otulający szczelnie człowieka głęboki smutek. Chciałbym podkreślić, że tego typu zaburzenie uczuć, nawet nasilone w objawach, ma charakter przemijający, jest zakodowane w nas w sposób naturalny. Dlatego w większości przypadków jakakolwiek terapia nie jest potrzebna. Warto pamiętać, że prawdziwe życie niesie ze sobą zarówno uniesienia, radość, szczęście, jak i przygnębienie, czasem łzy, a nawet rozpacz. Oba bieguny ludzkiej egzystencji są nam jednakowo potrzebne. Niemożliwe jest przeżycie pełni szczęścia bez doświadczenia bólu, goryczy i odrzucenia. Jednak nie w każdym wypadku psychika może sama wrócić do równowagi. Niekiedy cierpienie przygniata człowieka tak mocno, że następuje wyłączenie uczuć. Pozostaje on w ciemności jak nagle zdmuchnięta świeca. Odtąd nie przeżywa już ani smutku, ani radości, zapada w otępienie i całkowitą obojętność. Dlatego, aby nie dopuścić do rozwinięcia się pełnoobjawowej depresji, możemy podjąć działania prowadzące do ograniczenia skutków jesienno-zimowego niedoboru światła słonecznego. Szczególnie mocno narażone są osoby pracujące do późna, które potem śpią w dzień.
Metod terapii stosuje się obecnie wiele, ale można je wszystkie podzielić na trzy rodzaje:
– naświetlania różnego typu lampami,
– wspomaganie farmakologiczne,
– pomoc psychoterapeutyczna.
Należy przyznać, że najlepsze efekty, a jednocześnie najmniejsze szkody przynosi naświetlanie. Możemy zacząć od codziennego, o ile to możliwe jak najdłuższego, przebywania na świeżym powietrzu. Nawet jeśli jest pochmurno, powinniśmy wystawiać twarz w kierunku nieba. Dawka promieniowania w deszczowy dzień wynosi ok. 4 tys. luksów. Dla porównania źródła światła sztucznego dają maksymalnie do tysiąca luksów. Oczywiście nie może to zastąpić słonecznej pogody(ok. 50 tys. luksów), ale liczy się nawet taka ilość naturalnego światła. Dodatkowo można w domu stosować ekspozycję lampą antydepresyjną Brigh Light, której światło podobne jest do słonecznego(2,5 tys. l.– 10 tys. l). W okresie zimowym wskazane też jest korzystanie z solarium, najlepiej raz w tygodniu 10 minut. W poważniejszych przypadkach lekarz może nam przepisać kilkotygodniową kurację specjalistycznymi lampami o mocy 10 tys. l. Fototerapia ma jednak pewne ograniczenia. Nie wolno jej stosować w przypadku przyjmowania leków hormonalnych, przeciwcukrzycowych oraz niektórych antybiotyków. Jeśli chodzi o środki farmakologiczne, najczęściej używane są leki uspokajające np. relanium oraz przeciwdepresyjne. Ich skuteczność jest łagodnie mówiąc dyskusyjna, skutki uboczne za to bardzo poważne. W szczególnych sytuacjach dopuszczalne bywa stosowanie ich przez krótki czas. Specyficzną formą pomocy jest psychoterapia. Zadecydować o jej wyborze powinien specjalista psycholog, który dostosuje metodę terapii do naszych indywidualnych uwarunkowań psychicznych. Szczególnie w coraz szybciej funkcjonującym świecie, gdzie nie wypada przyznawać się do takich uczuć jak smutek, melancholia, psycholodzy będą mieli coraz więcej pracy.
Na koniec chciałbym powiedzieć o dwóch jeszcze metodach, które proponuje medycyna naturalna. Pierwsza z nich – chromoterapia, to działanie na organizm kolorowym światłem. Ma ona na celu zharmonizowanie energetyki człowieka tak, aby był on w stanie w zdrowy sposób przeżywać własne emocje. Używa się ośmiu podstawowych kolorów oraz ich kombinacji. Barwę dobiera się indywidualnie, a kuracja trwa zwykle ok. 10 dni, dwie godziny dziennie.
Druga – homeopatia, znajdująca wśród pacjentów i lekarzy coraz więcej zwolenników, jest w stanie wyrównać zimowe zaburzenia emocjonalne, nie powodując przy tym żadnych skutków ubocznych. Oczywiście porady należy zasięgnąć u specjalisty w tej dziedzinie, który zaordynuje potrzebny lek. W mojej praktyce homeopatycznej najbardziej skuteczne okazały się takie leki jak: Aurum, Natrium muriaticum, Ignatia, Pulsatilla oraz Causticum.

Andrzej Piotr Załęski

© Copyright Ars Scripti-2, Białystok

All rights reserved, including the right of reproduction in whole or in part in any form.

Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej publikacji nie może być powielana ani rozpowszechniana za pomocą urządzeń elektronicznych, mechanicznych, kopiujących, nagrywających i innych bez pisemnej zgody posiadaczy praw autorskich.
Statystyka:
Przeglądano: 3817
Powrót
Dalej
 
24 luty 2019
16457062 wywołań od 28 grudzień 2006
Copyright © 2019 Ars Scripti-2. Wszelkie prawa zastrzeżone.