Kategorie
Producenci
Biuletyn
Chcesz być na bieżąco informowany o nowościach w sklepie ? Podaj nam swój e-mail aby otrzymywać sklepowy biuletyn.
E-mail:
Twoje imię:
CAPTCHA Image
Przepisz kod z obrazka:
Nowości
Informacje
Kontakt
FAX
85 653 67 29
Tel
tel. 85-65-36-729
Tel
(85) 65 36 729
GSM
0602 759 576
Linki
» Stowarzyszenie Dogi Adopcje
»  Fundacja Ratujemy Dogi
»  Uczniowie Alicji Chrzanowskiej
»  Blog Alicji Chrzanowskiej
»  Strona Alicji Chrzanowskiej
»  Strona wydawnictwa Ars Scripti-2
»  Blog-Marta Chrzanowska
»  Moskiewska Wyższa Szkoła Astrologii
»  Moskiewskie Centrum A. A. Chrzanowskiej
   
 
Czytelnia
 
Podziel się:
Cena miłości   Data: 07 lipiec 2015
Wstęp:



Zawartość:
– Czy pani może zrobić coś takiego, żeby mój ukochany wrócił? – nieznajomy kobiecy głos w słuchawce aż wibrował napięciem. – Zapłacę każdą cenę, jeśli przywróci mi pani jego miłość. Podobno są takie sposoby, żeby zmusić człowieka do czegoś nawet wbrew jego woli.
– Nie zajmuję się czarną magią. Skąd przyszedł pani do głowy taki pomysł, że mogę pomóc w spełnieniu takiej zachcianki? – odpowiedziałam nieco oburzona.
– Wiem, że pani się nie zajmuje takimi sprawami, ale wiem też, że pani potrafi. Niech pani zrobi wyjątek, mam pieniądze i zapłacę, ile pani zechce.
– Nie interesują mnie pani pieniądze. Są rzeczy, których nie zrobię za żadną kwotę – odpowiedziałam już z wyraźną irytacją.
– Tylko tak pani mówi – wygłosiła pełnym wyższości tonem. – Każdy jest do kupienia, tylko trzeba zaoferować odpowiednią cenę.
– Jeśli pani tak uważa, to proszę wymienić sumę.
Cała ta sytuacja zaczęła mnie bawić, a w dodatku nie będę ukrywać, że byłam ciekawa jaka według tej pani moja cena, jak też cena miłości.
– Na pewno się dogadamy – nie omieszkała dodać z pewnością w głosie.
– Ile? – zapytałam obcesowo.
– Pięć tysięcy dolarów – zaproponowała.
– Mało – skwitowałam propozycję.
– Dziesięć tysięcy dolarów – podwoiła stawkę.
– Mało.
– Dorzucę jeszcze tysiąc zielonych.
– Nadal jest to za mało, żebym brudziła sobie ręce i niewoliła niewinnego człowieka.
– Proszę pani, chyba pani nie zdaje sobie sprawy, jakie to są pieniądze. Musiałam na nie w Stanach pracować pół roku. To przecież prawie 50 tysięcy nowych złotych. Pani musi na to pracować parę lat…
– Tu się pani myli i w kraju nie najgorzej zarabiam. Niech więc pani poszuka biedniejszej czarownicy. Dla mnie pani propozycja nie jest kusząca. Wierzy pani, że zaczaruję pani byłego partnera, ale nie wierzy pani, że potrafię wyczarować dla siebie pieniądze. Co ze mnie byłaby za wiedźma, gdybym tego nie potrafiła? – powiedziałam z wyraźną kpiną w głosie i odłożyłam słuchawkę.
Cała ta rozmowa nastawiła mnie wyjątkowo refleksyjnie. Zastanawiałam się nad tym, jak różni są ludzie i jak różnie podchodzą nawet do tych samych sfer życia. Ot, inna moja klientka, pani Dorota, jakże inną cenę zapłaciła za swoją miłość. Kiedy przyszła po raz pierwszy, chciała wiedzieć, czy jej mąż odejdzie do kochanki. Chciałam powiedzieć tej sympatycznej kobiecie coś pocieszającego, ale wszystko na to wskazywało. Pani Dorota spytała:
– Czy mogę coś zrobić, żeby do tego nie doszło?
– W zasadzie nic.
– Trudno. Kocham go, mamy dwójkę małych dzieci, ale jeśli ona ma dać mu szczęście, niech idzie. Nie będę go zatrzymywać – powiedziała.
– To mądra, choć trudna decyzja – tym banalnym stwierdzeniem zakończyłam nasze spotkanie, bo cóż mogłam jej powiedzieć.
Pani Dorota przychodziła później do mnie od czasu do czasu pytać, a to o pracę, a to o dzieci. Ot, takie zwykłe ludzkie sprawy. Czas płynął. Minęły trzy lata, odkąd od niej odszedł mąż, zaś dwa od ich rozwodu, a ona wciąż była samotna. Podejrzewałam, że nadal kocha męża. Jakież było moje zdziwienie, kiedy przy kolejnej wizycie pani Dorota powiedziała:
– Może to panią zaskoczy, ale chcę dziś poruszyć sprawy dotyczące mego byłego męża. Jest bardzo poważnie chory. Ma pełną dysfunkcję nerek i czeka na przeszczep. Bez niego nigdy nie będzie normalnie funkcjonował. Zdecydowałam się być dawcą, zrobiłam wszystkie badania – nadaję się. Chciałam się tylko od pani dowiedzieć, czy…
– Czy mąż wróci potem do pani? – wpadłam jej w słowo.
– Nie, zupełnie nie o to mi chodzi. To nie ma znaczenia czy on jest ze mną, czy beze mnie. I tak go kocham. Chciałam się tylko dowiedzieć czy operacja przebiegnie pomyślnie i czy przeszczep się przyjmie.
 
 
© Copyright Ars Scripti-2, Białystok
All rights reserved, including the right of reproduction in whole or in part in any form.
Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej publikacji nie może być powielana ani rozpowszechniana za pomocą urządzeń elektronicznych, mechanicznych, kopiujących, nagrywających i innych bez pisemnej zgody posiadaczy praw autorskich.

Statystyka:
Przeglądano: 1772
Powrót
Dalej
 
18 sierpień 2017
15295162 wywołań od 28 grudzień 2006
Copyright © 2017 Ars Scripti-2. Wszelkie prawa zastrzeżone.